Najważniejsze liczby dotyczą dziś „M39” i wcześniejszego rekordu „M22”
- „M39” jest obecnie najdrożej sprzedanym obrazem Wojciecha Fangora w aukcyjnej historii jego rynku.
- W 2023 roku obraz osiągnął 6,3 mln zł ceny młotkowej, a po opłacie aukcyjnej mówiono o ok. 7,5 mln zł.
- Poprzedni rekord należał do „M22”, sprzedanego w 2020 roku za 7,316 mln zł z opłatą aukcyjną.
- Najmocniej wyceniane są prace z późnego okresu, zwłaszcza te z motywem rozet.
- Przy takich rekordach trzeba odróżniać cenę wylicytowaną od ceny końcowej z prowizją domu aukcyjnego.
Który obraz Fangora jest dziś najdroższy
Dziś rekord należy do obrazu „M39”, powstałego w 1969 roku. To właśnie ten obraz został sprzedany w 2023 roku za 6,3 mln zł ceny młotkowej, a po doliczeniu opłat aukcyjnych jego wynik był podawany jako około 7,5 mln zł. W praktyce to ważna różnica, bo media i domy aukcyjne czasem pokazują inne liczby, choć odnoszą się do tego samego zdarzenia.
W materiałach DESA Unicum widać też, że „M39” nie był rekordem przypadkowym. Ten sam obraz wcześniej ustanowił już własny rekord, a później wrócił na rynek w jeszcze mocniejszej formie. To właśnie dlatego o Fangorze mówi się dziś nie tylko jako o klasyku polskiej awangardy, ale też o artyście, którego najlepsze płótna zachowują wyjątkową siłę aukcyjną.
| Obraz | Rok powstania | Wynik sprzedaży | Znaczenie dla rynku |
|---|---|---|---|
| „M39” | 1969 | 6,3 mln zł młotkowo, ok. 7,5 mln zł z opłatą | Aktualny rekord Fangora |
| „M22” | 1969 | 6,2 mln zł młotkowo, 7,316 mln zł z opłatą | Poprzedni rekord i punkt odniesienia dla rynku |
| „M39” | 1969 | 4,72 mln zł | Wcześniejsza sprzedaż tej samej pracy, pokazująca skalę wzrostu |
To dobry przykład na to, że rynek sztuki nie nagradza samego nazwiska w oderwaniu od dzieła. Najwięcej znaczy konkretna praca, jej jakość i historia obiegu, dlatego kolejne sekcje warto czytać właśnie przez ten filtr.

Dlaczego M39 wycenił rynek tak wysoko
Na pierwszy plan wysuwa się rzadkość. Jak opisuje Rynek i Sztuka, Fangor stworzył tylko kilka obrazów z motywem rozet, więc nie mamy tu do czynienia z motywem produkowanym seryjnie, lecz z wąskim i bardzo rozpoznawalnym fragmentem dorobku artysty. Rzadkość działa na aukcji mocno, ale sama w sobie jeszcze nie wystarcza. Potrzebna jest także jakość formalna i odpowiedni moment sprzedaży.
„M39” ma wszystko, co rynek lubi najbardziej: wyraźny znak rozpoznawczy, mocną kompozycję i efekt optyczny, który nadal działa na widza. Fangor budował op-art, czyli sztukę opartą na iluzji optycznej, w której kolory i kontrasty sprawiają, że obraz zdaje się pulsować albo poruszać. To nie jest dekoracyjny zabieg, tylko pełnoprawny język artystyczny, który w najlepszych pracach Fangora pozostaje zaskakująco świeży.
- Rzadki motyw zwiększa atrakcyjność, bo kolekcjoner wie, że takich prac jest niewiele.
- Późny, dojrzały okres twórczości zwykle ma większą siłę aukcyjną niż prace mniej charakterystyczne.
- Proweniencja, czyli udokumentowana historia własności dzieła, porządkuje jego wartość i zmniejsza ryzyko dla kupującego.
- Historia wystaw, w tym ekspozycja związana z Guggenheim Museum, wzmacnia prestiż pracy.
- Efekt wizualny ma znaczenie większe, niż wielu osobom się wydaje, bo silny obraz sprzedaje się lepiej niż poprawny obraz bez wyrazu.
W skrócie: nie kupuje się tu tylko płótna, ale całego zestawu cech, które wspólnie tworzą status pracy muzealnej. I właśnie to najlepiej tłumaczy, dlaczego kolejne rekordy Fangora padają w tym samym obszarze twórczości.
Jak wyglądała droga do rekordu
Jeśli spojrzę na rynek Fangora z perspektywy kilku lat, widzę wyraźną, konsekwentną wspinaczkę. Nie było jednego skoku znikąd, tylko seria mocnych wyników, które stopniowo budowały zaufanie kupujących do najwyższej półki jego dorobku. Tak właśnie powstaje rynek „blue chip”, czyli segment dzieł uznawanych za stabilne i pożądane przez najbardziej wymagających kolekcjonerów.
| Rok sprzedaży | Praca | Wynik | Co to pokazało |
|---|---|---|---|
| 2015 | „M58” | 923 tys. zł | Fangor już wtedy był mocny, ale rynek dopiero testował jego potencjał |
| 2018 | „M39” | 4,72 mln zł | Rozeta stała się jedną z najbardziej pożądanych form w jego dorobku |
| 2020 | „M22” | 7,316 mln zł | Rynek potwierdził, że Fangor wszedł do ścisłej czołówki polskich rekordzistów |
| 2023 | „M39” | ok. 7,5 mln zł | Ten sam obraz przebił poprzedni wynik i ustawił nowy pułap wyceny |
Tę sekwencję czytam jako dowód, że rynek nie kupuje Fangora tylko dlatego, że jest „znanym nazwiskiem”. Kupuje jego najbardziej wyraziste, najlepiej rozpoznawalne i najlepiej udokumentowane prace. To ważne rozróżnienie, bo w sztuce współczesnej rekord często nie mówi wszystkiego o całym dorobku artysty, tylko o jego najmocniejszym wycinku.
Jak czytać aukcyjne liczby bez błędów
Przy takich rekordach łatwo pomylić estymację, cenę wylicytowaną i kwotę końcową. Ja zawsze sprawdzam, czy mowa o cenie młotkowej, czy o kwocie po doliczeniu opłaty aukcyjnej, bo to zmienia sposób porównania wyników. W praktyce różnica potrafi wynosić kilkanaście, a czasem nawet ponad dwadzieścia procent.
| Pojęcie | Co oznacza | Jak to interpretować |
|---|---|---|
| Cena wywoławcza | Kwota, od której zaczyna się licytacja | Nie mówi jeszcze nic o realnym popycie |
| Estymacja | Przedział przewidywany przez dom aukcyjny | To prognoza, nie wynik |
| Cena młotkowa | Kwota, na której kończy się licytacja | Najlepsza baza do porównywania aukcji |
| Cena finalna | Kwota po doliczeniu opłat aukcyjnych | To liczba, którą często cytują media |
| Proweniencja | Historia pochodzenia i własności dzieła | Silna proweniencja wzmacnia zaufanie do pracy |
Jeśli porównujesz rekordy Fangora z innymi artystami, zawsze używaj tej samej miary. Inaczej 6,3 mln zł i 7,5 mln zł mogą wyglądać jak dwa różne światy, choć w praktyce odnoszą się do jednej sprzedaży. To drobiazg tylko na papierze, bo na rynku sztuki taki drobiazg potrafi całkowicie zmienić narrację o rekordzie.
Co rekord Fangora mówi o rynku sztuki w Polsce
Patrzę na ten wynik jak na coś więcej niż efekt jednej udanej aukcji. Fangor pokazuje, że polski rynek sztuki potrafi wycenić nie tylko nazwisko, ale też jakość konkretnej pracy, jej rzadkość i dobrze opowiedzianą historię. To sygnał ważny zarówno dla kolekcjonerów, jak i dla osób, które traktują sztukę jako segment rynku z własną logiką cenową.
- Najmocniej sprzedają się prace z wyrazistym językiem formalnym, a nie dzieła poprawne, ale anonimowe.
- Rzadkie motywy, takie jak rozety, budują cenę szybciej niż obrazy z bardziej powtarzalnych cykli.
- Historia wystaw i pochodzenia ma realną wartość, bo obniża ryzyko i podnosi prestiż obiektu.
- Nie każdy Fangor jest rekordowy, ale najlepsze prace z późnego okresu należą do najbardziej pożądanych na polskim rynku.
Jeżeli miałbym wyciągnąć z tego jeden praktyczny wniosek, powiedziałbym tak: przy Fangorze warto patrzeć nie na sam podpis, lecz na konkretny obraz, jego okres, motyw i dokumentację. To właśnie ten zestaw decyduje, czy mamy do czynienia z dobrą pracą, czy z pracą, która rzeczywiście może ustawiać rynek.
W przypadku Fangora rekord nie jest jedynie ciekawostką aukcyjną. To przykład artysty, którego najlepsze obrazy łączą rozpoznawalny język formalny, rzadkość i mocną proweniencję, a właśnie taki zestaw najdłużej utrzymuje cenę i zainteresowanie kolekcjonerów.
